Cztery Światy i dusza człowieka
Cztery Drzewa i teoria „splecionych światów"
Podstawowym rozwiązaniem graficznym obrazującym wielość porządków jest precyzyjne powielenie bazowego schematu czterokrotnie, umieszczając kolejne ryciny jedna pod drugą. Każdy z tych nowo wyodrębnionych światów posiada swój własny, kompletny inwentarz dziesięciu sfer. Tworzy to strukturę, w której cała geometria powtarza się w niemal niezmienionym kształcie w obrębie kolejnych sekcji.
Matematyczna konsekwencja tego konkretnego zabiegu prowadzi w linii prostej do wygenerowania łącznie czterdziestu wyznaczonych poziomów na całej osi pionowej. Taka ogromna wielokrotność pozwala na niezwykle dokładne rozpisanie drogi, jaką przebywa impuls od momentu powstania aż do zakończenia swojego biegu. Odejście od pojedynczej konstrukcji rozszerza skalę analityczną narzędzia.
Takie wertykalne uszeregowanie rozładowuje gęstość informacyjną, rozbijając proces na wiele osobnych stacji roboczych. Każda z czterdziestu stacji ma szansę w pełni wyczerpać swoją definicję w ramach przypisanego obszaru, zanim przekaże ładunek w dół. Ta redundancja punktów staje się fundamentem rzetelnego mapowania przestrzeni.
Mechanizm spajający te odrębne układy opiera się na specyficznej zasadzie łączenia sąsiadujących ze sobą Drzew. Reguła ta stanowi, że absolutnie ostatnia sfera wyższego świata staje się automatycznie pierwszą sferą świata położonego bezpośrednio pod nim. Węzły graniczne nakładają się na siebie fizycznie, spajając całą konstrukcję w jednej linii.
Wizualnie to rozwiązanie przypomina budowę długiego łańcucha, w którym poszczególne ogniwa zachodzą na siebie, zamiast jedynie stykać się ze sobą zewnętrznymi końcami. Ten rodzaj wiązania jest strukturalnie o wiele bardziej wytrzymały i skutecznie zapobiega przerwaniu przepływu. Punkt przestrzeni musi pełnić podwójną funkcję, aby komunikacja mogła zostać utrzymana.
Dzięki takiemu zespojeniu cała sekwencja działa jak jeden, niepodzielny kanał transmisyjny. Trasa nie urywa się na granicy, lecz gładko i bez strat energetycznych wprowadza impuls w gęstsze środowisko. Ten mechanizm gwarantuje ciągłość spadku przez całą długość połączonych segmentów.
W badaniach funkcjonuje również wariant zakładający znacznie głębsze wzajemne przenikanie się poszczególnych układów geometrycznych. W tej skomplikowanej architekturze każde kolejne Drzewo wchodzi w strukturę drzewa poprzedniego od razu kilkoma poziomami, a nie tylko jednym punktem. Rysunek traci wówczas liniową przejrzystość na rzecz ekstremalnie gęstej warstwy połączeń.
Bezpośrednim wynikiem takiego zabiegu w przestrzeni jest stworzenie wrażenia bardzo ciasnego splotu, który w odbiorze wizualnym całkowicie zastępuje prosty szereg figur. Nakładające się na siebie węzły i przecinające się linie budują strukturę przypominającą węzeł, gdzie drganie w jednym miejscu natychmiast rezonuje wokół. Układ gęstnieje w centralnej części, spajając wszystkie elementy.
Zaakceptowanie tego ujęcia prowadzi do stwierdzenia, że żaden wyodrębniony świat nie jest w pełni oddzielony od pozostałych światów na mapie. Ścisła izolacja okazuje się tutaj całkowicie niemożliwa, ponieważ stacje z różnych porządków współistnieją na tych samych wysokościach topograficznych. To sprawia, że wymiana informacji między nimi odbywa się w sposób ciągły i poprzeczny.
Klasycznym i powszechnie stosowanym biblijnym uzasadnieniem dla budowy tej wielopiętrowej konstrukcji jest obraz drabiny Jakuba. Element ten, osadzony na ziemi i sięgający nieba, służy autorom jako wyrazisty, geometryczny model potężnej osi przesyłowej. Opowiadanie to funkcjonuje jako doskonały odpowiednik wizualny zdefiniowanego mechanizmu.
Szczególny nacisk w analizie tego przekazu kładzie się na obecność w nim ruchomych postaci, które widoczne są jako stale wstępujące i zstępujące po niej jednocześnie. Egzegeci skupiają się na odczytaniu tego snu jako precyzyjnego opisu ciągłego ruchu informacyjnego, który odbywa się między skrajnymi poziomami. Przemieszczanie się form po szczeblach staje się metaforą operacji na układzie wielokrotnym.
Takie odczytanie dobitnie potwierdza założenie, że badany obraz zakłada stałą dwukierunkowość wymiany, a w żadnym wypadku nie jednostajne opadanie ciężaru. Potencjał zarówno spływa w dół ulegając zagęszczeniu, jak i powraca w górę po procesie rozrzedzenia. Ten obustronny ruch komunikacyjny utrzymuje równowagę termodynamiczną całego pionu.
Tego rodzaju architektura niesie za sobą bezwzględną konsekwencję dla ustalenia rzeczywistego znaczenia pojedynczej sfery. W systemie poczwórnym dochodzi do sytuacji, w której ta sama nazwa węzła oznacza zupełnie co innego w zależności od świata, w którym zjawisko aktualnie się znajduje. Funkcja ulega gwałtownej zmianie pod wpływem nacisku danego otoczenia.
Oznacza to, że użycie samego terminu bazowego bez podania jego zewnętrznego kontekstu jest dla czytelnika komunikatem wybrakowanym. Identyczna właściwość realizowana w najrzadszym medium zadziała drastycznie inaczej niż ta sama właściwość realizowana w gęstym środowisku. Brak różnicowania prowadzi tu do krytycznych pomyłek interpretacyjnych.
Dodatkowo zasada spajania układów udowadnia, że najniższa sfera jednego poziomu i najwyższa następnego to obiektywnie jedno i to samo miejsce, po prostu widziane z dwóch różnych stron. W zależności od tego, czy badacz patrzy z góry, czy z dołu układu odniesienia, punkt ten obsługuje inny cel poznawczy. Obiekt pozostaje stały, zmienia się jedynie paradygmat patrzenia.
Praktycznym pożytkiem z przyswojenia sobie tej konstrukcji jest zdolność do o wiele trafniejszego kalibrowania bieżących procesów kognitywnych. Adept dysponuje możliwością obiektywnego umiejscowienia własnego stanu nie tylko według szerokiej funkcji danej sfery, ale przede wszystkim według konkretnego poziomu zagęszczenia. Daje to narzędzie o bezprecedensowej rozdzielczości pomiaru.
Korzystając z tego modelu, szybko odkrywa się, że ta sama rozpoznana trudność warsztatowa wygląda i reaguje zupełnie inaczej w zależności od świata, w którym fizycznie się rozgrywa. Próba operowania tymi samymi instrumentami na różnych piętrach skazana jest z góry na całkowite niepowodzenie ze względu na inną konsystencję problemu. Optyka wielokrotna chroni przed upraszczaniem rzeczywistości.
Ze stanu rzeczy wynika rygorystyczny i nieodwołalny wymóg podwójnego określenia współrzędnych przy każdej podejmowanej próbie analizy. Zapis położenia musi bezwzględnie składać się ze wskazania odpowiedniej stacji oraz ze wskazania terytorium całego Drzewa, na którym diagnoza jest prowadzona. Tylko dwuczłonowy wskaźnik gwarantuje pełną orientację w przestrzeni zadaniowej.